niedziela, 3 czerwca 2012

Wpis nr.4 - Z cyklu ciekawostki klimatyczne (być może to kogoś zainteresuje)


Jest czerwiec, czyli taki tutejszy odpowiednik naszego grudnia. Początek prawdziwej zimy. Co to oznacza w rzeczywistości? Średnio +20 stopni w dzien., ok. 10-15 w nocy. Kwitnące drzewa (aż mnie to dziś uderzyło po oczach- kwiaty w grudniu!), hałasujące cykady za oknem i troche częstsze opady (nie, nie śniegu). 
Najlepsze jest to, że naprawdę szybko można się przyzwyczaić do takiego klimatu i te wieczorne +15 zaczyna sie odczuwać jak prawdziwa Syberie (trzeba założyć kurtkę (oh my God!) i naprawdę ‘jest zimno’!).   
Pewnie ma na to wpływ to, że tutaj często nie ma czegoś takiego jak ‘ogrzewanie’ w domu. No bo po co? ;)

Dziś zakończył się tygodniowy maraton deszczu. Deszcz się zmęczył i trochę spocił, co czuć w powietrzu – wilgotność niestety wróciła do tutejszych standardów z letnich miesięcy (czyli 80-90%). Wystarczy że człowiek przejdzie się paręset metrów pod górkę i sam zaczyna tworzyć nowy strumień górski. No ale co poradzić, chciałem to mam ;)

One more thing odnośnie pory roku – słońce zachodzi ok. 17, wschodzi ok. 6 rano. Pod tym względem pełnoprawna zima (fuck yeah! ;) ).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz